Slow weekend w Polsce: 4 miejsca, do których warto "uciec" na kilka dni

Są takie weekendy, które zakrzywiają czasoprzestrzeń. Niby budzimy się i już jest poniedziałek, a z drugiej strony te dwa, trzy minione dni zresetowały układ nerwowy tak, że wydaje się, jakby weekend trwał minimum tydzień.

Nie oszukujmy się. Do tego restartu potrzebne są odpowiednie warunki. Najlepiej w ciszy w środku lasu i może nad jakimś jeziorem. Bez niepotrzebnych rozpraszaczy oraz chęci poukładania przypraw w szufladzie, posegregowania ubrań kolorami, czy odmalowania mieszkania.

Dlatego przygotowałam kilka moich ulubionych miejsc, do których można uciec przed tymi natrętnymi myślami:)

Wygonin: Nad jeziorem, w środku kaszubskich lasów

Przystań Wygonin nie idzie na żadne kompromisy, jeśli chodzi o wypoczynek. Wystarczy wybrać jeden z kameralnych domków, każdy z własnym tarasem, a kolejną decyzją do podjęcia będzie już tylko kwestia, czy najpierw wypić kawę na pomoście, skorzystać z SUPA-a, czy może jednak posaunować, wpatrując się w taflę jeziora? 

Wygonin położony jest nad brzegiem jeziora o tej samej nazwie, które możemy podziwiać przez wielkoformatowe przeszklenia w domkach. Otaczają go kaszubskie lasy, które o każdej porze roku zaskakują i zachwycają podczas długich spacerów.

Przestrzeń została zaprojektowana tak, aby każdy mógł znaleźć coś dla siebie, pozostając w harmonii z naturą. 

Kwaśne Jabłko: warmińska agroturystyka wśród sadów

Na warmińskim wzgórzu, pośród jabłoni, w ceglanym budynku, czekają pokoje z widokiem na sady, na wszystkich tych, którzy potrzebują odpoczynku i lubią wyborne smaki. Kwaśne Jabłko to nie tylko kameralna agroturystyka. To także cydrownia z wielokorotnie nagradzanymi, wytrawnymi cydrami oraz ekologiczna farma, której owoców można spróbować już podczas śniadania.

W sezonie w sadzie pachnącym jabłkami i okolicznymi łąkami można wpaść do restauracji Niwa. Korzysta ona z produktów od zaprzyjaźnionych manufaktur i serwuje za każdym razem coś nowego oraz pysznego, a obsługa pomaga dobrać najbardziej odpowiednie “warmińskie prosecco”. Jeśli (o ile to w ogóle możliwe) znudzi się leżenie na hamaku, można zanurzyć się w retro wannie, korzystając z ziołowej kąpieli w CampSpa. 

Nad Rogalami: 10 hektarów ciszy na Mazurach Garbatych

Na uboczu, niedaleko wsi Rogale na Mazurach Garbatych (moim ulubionym regionie) czeka na każdego kojące odprężenie. To tutaj włączamy tryb samolotowy w telefonie i skupiamy się na oddychaniu najczystszym, mazurskim powietrzem. Siedlisko Nad Rogalami to jedno z tych sielskich miejsc, w których można robić “nic” a robić dla siebie najwięcej. Dziesięć hektarów przestrzeni, którą dzielimy jedynie z żurawiami, sarnami i zającami. 

Z dala od zgiełku miasta, ale blisko plaży nad jeziorem Rogalik i wygodnych leżaków na pomoście. Takich w sam raz na godziny wsłuchiwania się w koncert żab.

Willa Bizorenda: Słaby zasięg i ogrom błogiego spokoju

W niecałe trzy godziny od Warszawy dojedziemy do miejsca, które oferuje nam słaby zasięg w telefonach i ogrom błogiego spokoju. W otoczeniu lasów i pól w Dolinie Białej Nidy powstał dom na wzór nieistniejącego już dworu w Olchowej na Podkarpaciu.

Pełno tu sztuki i gościnności gospodarzy. Jeśli cenicie ciszę oraz piękne tereny na rowerowe przejażdżki to Willa Bizorenda jest idealna dla was. To tu pospacerujecie boso, wskoczycie w upalny dzień do basenu lub zatracicie się w przyjemnej lekturzeaż do zmierzchu. 

Zostaw komentarz

Pamiętaj, że komentarze muszą zostać zatwierdzone przed ich opublikowaniem.