Nasz portugalski reset. Dlaczego po raz czwarty wracamy do Algarve?

Są takie miejsca, które sprawiają, że zaczynasz odliczać dni do kolejnej wizyty już w drodze powrotnej do domu. Dla nas takim miejscem jest południe Portugalii i okolice Aljezur.

Właśnie tutaj jesteśmy już czwarty raz i po raz kolejny utwierdzamy się w przekonaniu, że to jeden z naszych ulubionych zakątków świata. Jest spokojnie, autentycznie, są przepiękne plaże, doskonałe warunki do surfingu, świeże ryby i ocean, którego widok nigdy nam się nie nudzi. 

Do Portugalii przylatujemy 4-godzinnym lotem do Faro (przez chwilę te loty były niedostępne i lataliśmy wtedy do Lizbony), skąd czeka nas około półtorej godziny jazdy samochodem. Na miejscu zawsze wypożyczamy auto - dzięki temu możemy swobodnie odwiedzać okoliczne plaże, restauracje i małe portugalskie miasteczka.

Taki tygodniowy wyjazd działa na nas jak najlepszy reset. Nawet jeśli część dnia spędzamy na home office i jesteśmy normalnie w pracy, a dzieci odrabiają lekcje, to nadal jest miła odmiana od naszej polskiej codzienności i udaje nam się naładować baterie i korzystać z urlopu. 

Codziennie łapiemy witaminę D, oddychamy oceanicznym powietrzem, jemy świeże ryby, spędzamy dużo czasu na aktywnościach na plaży i w wodzie i jeszcze jakimś cudem znajdujemy czas na pochłanianie książek. 

Czerwiec bez tłumów? Portugalia nas zaskoczyła.

Przez wszystkie poprzednie lata odwiedzaliśmy ten region w kwietniu - wiązało się to czasem z dość chłodną aurą i deszczowymi momentami. Tym razem po raz pierwszy zdecydowaliśmy się na czerwiec i przyznam, że trochę obawiałam się większej liczby turystów.

Ku naszemu zaskoczeniu nadal jest tutaj bardzo spokojnie. Plaże nie są zatłoczone, a w restauracjach i na ulicach dominują głównie lokalesi. Miejsca zachowały swój naturalny charakter, a atmosfera nadal jest dokładnie taka, za jaką pokochaliśmy ten kawałek Portugalii.

Poniżej nasze ulubione miejsca, które koniecznie musicie odwiedzić!

SAGRES

Warto zarezerwować sobie cały dzień na odwiedzenie Sagres i okolic:)

Naszą wycieczkę zazwyczaj zaczynamy od lunchu w Armazem, gdzie najchętniej zamówiłabym każdą pozycję z karty :) Na pewno musicie spróbować grillowanych sardynek, sałatki Algarve Style z siekanych warzyw, grillowanej świeżo złowionej ryby dnia (którą wybierzecie osobiście) i KONIECZNIE musu limonkowego na deser. 

Po lunchu ruszamy na plażę Beliche, która jest prawdziwym rajem dla surferów i miłośników bodyboardu. Ta plaża jest też świetnie osłonięta od wiatru, więc nawet w chłodne dni można się tam solidnie wygrzać. Rozkładamy sobie bazę przy skałach i spędzamy najlepsze chwile (nie ma zasięgu telefonu :)). Oprócz zabaw w wodzie, podczas odpływu można tam spacerować wzdłuż imponujących klifów i odkrywać ukryte groty. Widoki są absolutnie spektakularne i za każdym razem robią na nas ogromne wrażenie. 

W Sagres polecamy też mały sklepik Autentica z lokalnymi wyrobami i znaleziskami vintage. 

Nieopodal Sagres mieści się też Przylądek Świętego Wincentego i stare twierdze warte odwiedzenia (trzeba nastawić się na bardziej wymagający spacer!) :) 

PRAIA MONTE CLERIGO

Tuż obok naszego obecnego domu znajdują się restauracje O Zé i O Sargo na plaży Monte Clérigo. To miejsca, do których zaglądamy regularnie – na poranne espresso, świeże ryby, owoce morza i portugalską atmosferę, której nie da się podrobić. W O Sargo często można trafić na wieczorną muzykę live co jest totalnie pięknym  doświadczeniem. 

PRAIA ARRIFANA 

Kolejnym obowiązkowym przystankiem jest plaża Arrifana. Panuje tu niezwykle swobodny klimat. Po surfingu zawsze zaglądamy do restauracji CAL - uwielbiam tu zimną, orzeźwiającą zupę z pomidorów, domową lemoniadę i grillowaną ośmiornicę. 

Kiedy dzieci mają dość ryb i steków odwiedzamy Arte Bianca w Arrifanie (teraz mają już całą sieć knajp ale my wracamy w to jedno miejsce). To naszym zdaniem najlepsza pizza i makaron w okolicy. Kilka kroków dalej znajduje się kawiarnia Toxic Magic, gdzie można wypić świetną kawę i chłonąć portugalski slow life.

PRAIA AMOREIRA 

Miejsce, które odwiedzamy na spacery po klifach i obłędne zachody słońca to plaża Amoreira. Nie można tego przegapić! A jak chcecie mieć jeszcze lepszy widok przy kieliszku portugalskiego wina to zajrzyjcie do knajpki O'Capitão. 

Nasze znalezisko na Airbnb: Zielony domek nad oceanem.

Tym razem mieszkamy w miejscu, które śmiało możemy nazwać naszym najwspanialszym odkryciem w okolicy. 

To niewielki zielony domek położony na skraju Monte Clérigo, tuż nad samym oceanem. Każdego dnia oglądamy stąd najpiękniejsze zachody słońca. Z okna w kuchni i łazience widzimy fale rozbijające się o brzeg. Z tarasu obserwujemy nasze dzieci biegające swobodnie po plaży. Wieczorami słyszymy szum oceanu, a rano budzi nas światło wpadające przez okna z widokiem na Atlantyk.

Sam domek jest urządzony bardzo skromnie, ale właśnie to pokazuje, czym naprawdę jest luksus. Nie zawsze chodzi o designerskie wnętrza czy pięciogwiazdkowe hotele. Czasami największym luksusem jest lokalizacja, widok i możliwość obcowania z naturą każdego dnia.

Co ciekawe, ten charakterystyczny zielony domek można dostrzec na pierwszych zachowanych fotografiach Monte Clérigo sprzed kilkudziesięciu lat. To miejsce ma swoją historię i niepowtarzalny klimat.

Dla nas pozostaje jednym z najpiękniejszych odkryć Airbnb i naszym własnym portugalskim „secret gem”.

Po czterech wizytach w Algarve wiemy jedno - na pewno tu wrócimy. To już nasza rodzinna tradycja :)

Dla prawdziwego odpoczynku i budowania rodzinnych wspomnień nie zawsze potrzebujemy dalekich podróży ani szczegółowo zaplanowanych atrakcji. Wystarczy ocean, kilka ulubionych miejsc, dobre jedzenie i poczucie wolności jakie daje nam taka podróż. 

Marta Urbańska

Founder of BEBE Concept

Zostaw komentarz

Pamiętaj, że komentarze muszą zostać zatwierdzone przed ich opublikowaniem.