Back to the roots: Jak powstały Pocztówki BEBE?

W tym sezonie na Helu znajdziecie coś naprawdę wyjątkowego - pocztówki BEBE, które same zaprojektowałyśmy! 



Część z nich to kawałek prawdziwej historii: zdjęcia z dzieciństwa spędzonego na Helu, archiwalne kadry z pierwszej szkoły windsurfingu naszego taty i klimat Chałup sprzed lat. Wspomnienia zamknięte na kartkach, które możecie kupić w naszym butiku na kempingu Chałupy 6.


Teraz razem z Tatą - sprawcą całego zamieszania - w krótkim wywiadzie opowiemy skąd wziął się ten pomysł i jak to wszystko w ogóle się zaczęło. Oto cała historia <3

Buziaki, 



Marta i Olga


Wywiad: Pozdrowienia z dzieciństwa.


A: Skąd w ogóle wziął się pomysł na pocztówki?

M:
Same uwielbiamy wysyłać pocztówki z wyjazdów. Nawet gdy znikamy z domu na dwa dni służbowo, znajdujemy czas, żeby nadać kartki do naszych dzieci. Lubimy też wracać do starych listów i pocztówek, które wysyłałyśmy z obozów i podróży do dziadków i rodziców. Pomyślałyśmy, że to świetna tradycja i chcemy zachęcić do niej innych. 


A: A pomysł, żeby wykorzystać Wasze prywatne zdjęcia 
z dzieciństwa?

O:
Na początku myślałyśmy o zaprojektowaniu kartek na podstawie prac naszych dzieci w połączeniu ze śmiesznymi, wakacyjnymi hasłami. Potem naturalnie narodził się pomysł ze zdjęciami z dzieciństwa. Zależało nam, żeby podzielić się kawałkiem naszej historii związanej z Chałupami 
i pokazać jak to miejsce wyglądało lata temu.



A: Czy Hel/Chałupy to było Wasze stałe miejsce na wakacje 
w dzieciństwie?



M:
Na Helu spędziłyśmy kawał dzieciństwa i większość naszych wakacyjnych wspomnień jest związanych z tym miejscem. Nasz tata miał na półwyspie pierwszą komercyjną szkołę windsurfingu w Polsce. 
To miejsce było dla nas jak drugi dom. Wtedy było tutaj zupełnie inaczej niż teraz - szczególnie jeśli chodzi o udogodnienia w przyczepach i na kempingach:) 



A: Jak się czułyście, gdy wybierałyście te stare zdjęcia po latach?



O:
Była masa zabawy i śmiechu. Bardzo lubimy wracać do tych wspomnień i opowiadać sobie najśmieszniejsze i najbardziej szalone historie z dzieciństwa i nastoletnich lat:) 



A: Czy Wasze dzieci też wysyłają pocztówki?



M:
Oczywiście! Pierwszym punktem każdego rodzinnego wyjazdu jest kupienie i nadanie pocztówek dla dziadków i przyjaciół 🤍




A: Czy jest jedno zdjęcie z pocztówek, które jest dla Was szczególnie ważne?

O:
Wszystkie są ważnymi elementami naszej historii. Ale szczególnie uwielbiamy zdjęcie taty ładującego stos desek na dach samochodu. To zdjęcie bardzo dobrze pokazuje fundament naszego wychowania - to od czego zaczynał tata i to co kontynuujemy my dzisiaj. Mimo skali, w jakiej teraz działamy, takie chwile nadal nam towarzyszą.

Wywiad: A co teraz?

Wywiad: "Bez Taty nie byłoby tej historii".

A: Jak trafił Pan na półwysep?

P:
Trafiliśmy tam z kolegami przypadkiem - szukając miejsca, gdzie można wykąpać się pod prysznicem. W latach osiemdziesiątych jeździliśmy na windsurfing do Dębek, ale warunki były spartańskie, 
o bieżącej wodzie można było pomarzyć. Na kempingach na półwyspie były już wtedy prysznice. Zorientowałem się, że od strony Półwyspu Helskiego warunki do nauki windsurfingu są wymarzone dla początkujących i właśnie tam zacząłem myśleć o własnej szkole. Popularność miejsca wykreował w latach dziewięćdziesiątych windsurfing: kolorowy styl życia i pomysł na aktywne spędzanie czasu na wodzie. W ślad za pionierami ruszyli zwykli ludzie i jak to zwykle bywa - było ich więcej niż nas.


A: Jakie wspomnienia nasuwają się jako pierwsze?



P:
Najlepiej pamiętam pierwsze lata działania szkoły. Mnóstwo improwizacji, ale i mnóstwo szczerej radości z pływania i z rozwoju szkoły. Dobrych momentów było tak dużo, że trudno je wszystkie wymienić.



A: Jak wspomina Pan początki - i wspólne chwile z córkami?



P:
Początki na półwyspie wspominam jako czas burzy i naporu. Pracy było mnóstwo, wysiłek ogromny - ale z perspektywy lat uważam, że było warto. Jeśli chodzi o dziewczyny - mam wiele wspomnień, od pierwszego wyjazdu Marty w wieku trzech tygodni, przez wspólne mieszkanie w przyczepie, która w dzień była biurem szkółki, a wieczorem naszym domem. Wspólne pływanie na deskach, pomoc w sklepiku i biurze, a na końcu huczne osiemnaste urodziny Marty - z młodszą siostrą w roli barmana:)



A: Jakie to uczucie - zobaczyć w sprzedaży pocztówki ze swoimi archiwalnymi zdjęciami?



P:
Poczułem duże wzruszenie. Zdałem sobie sprawę, że działalność córek na półwyspie - choć nie jest bezpośrednią kontynuacją mojej szkoły windsurfingu - jest kontynuacją rodzinnej tradycji i powrotem do korzeni. Dlatego kibicuję Marcie i Oldze z całego serca, mimo że ja swój rozdział na półwyspie już definitywnie zamknąłem :)

Agnieszka Brzostowska

Brand Manager w BEBE. O marce, e-commerce i podróżach, które inspirują do tworzenia i odkrywania.

Back to blog

Leave a comment

Please note, comments need to be approved before they are published.