Madera: wyspa, która pachnie eukaliptusem i smakuje jak Pão de Deus.

To na pewno nie przypadek, że jeden z maderskich deserów ma nazwę Pão de Deus, co dokładnie oznacza “chleb Boga”. Podstępnie smakuje tak niebiańsko, by z każdym kęsem intensywnie myśleć o szybkim powrocie na tę boską wyspę. 


Cześć, z tej strony Edyta. Dziś przeniesiemy się na Maderę, pachnącą eukaliptusem wyspę, na której wypatrujesz deszczu i mgły czasem częściej niż słońca. 



Miłej lektury!

Baśniowy las, który wciąga bez ostrzeżenia.

Kiedy postawiliśmy pierwsze kroki w Parku Anaga na Teneryfie, jeszcze nie wiedzieliśmy, że powykręcane drzewa, otulone gęstą mgłą, rozkochają nas w sobie tak bardzo, że marzeniem stanie się zobaczenie jednego z najbardziej spektakularnych miejsc na Maderze - lasu Fanal. I to tam udaliśmy się już następnego dnia, gdy tylko wylądowaliśmy na miejscu.

I tu krótka dygresja dla wszystkich tych, którzy obawiają się lądowania na wyspie, bo słyszeli o niepochlebnej reputacji lotniska. Naprawdę możecie być spokojni. Lotnisko to zostało zmodernizowane, pas startowy wydłużony, a piloci są świetnie obeznani z niekiedy trudnymi warunkami atmosferycznymi.

Wracając do tematu, Las Fanal to prastary las wawrzynowy, który wpisany jest na listę Światowego Dziedzictwa Przyrodniczego UNESCO. Zapiera on dech w piersiach (nie przesadzę, jeśli to napiszę) milionom ludzi. Gdy ktoś myśli o wizycie na tej portugalskiej wyspie, doskonale kojarzy instagramowe ujęcia z tego baśniowego miejsca. Leniwie spacerujące krowy, oszałamiające widoki na ocean, majestatyczne klify i drzewa tonące we mgle. Nie mieliśmy tyle szczęścia, by poczuć się dosłownie jak w magicznych opowieściach Tolkiena, bo na miejscu, prócz lodowatego wiatru przywitało nas właściwie bezchmurne niebo. Nic oczywiście straconego, bo ta odsłona również ma swój urok. Promienie słońca migoczące na tafli oceanu i trawa bardziej soczysta niż gdziekolwiek indziej.

Nic dziwnego, że zainteresowanie tym miejscem jest tak duże, że wprowadzono plan ochrony Fanal, który według zapowiedzi obejmie monitoring, wyznaczenie tras drewnianymi kładkami oraz ograniczenie liczby osób mogących zwiedzić teren. Zanim ruszycie w te tereny warto to zweryfikować.

Półwysep Św. Wawrzyńca

Około 30 km od Funchal, na najbardziej wysuniętym wschodnim punkcie Madery, znajduje się miejsce, które sprawiło, że w brzuchu zatrzepotały mi setki motyli. 


Vereda da Ponta de Sao Lourenco to szlak, który pokonacie bez trudności, teoretycznie w trzy godziny. Cóż, bzdura. W rzeczywistości chce się spędzić tu cały dzień, zatrzymywać się co chwilę w punktach widokowych i dokładnie zapamiętywać kadry, które rejestrują twoje oczy, bo wiesz, że ŻADNE zdjęcie tego nie odda.

Patrzysz uważniej, oddychasz głębiej, czujesz intensywniej i zakochujesz się bez pamięci. Malowniczy Półwysep św. Wawrzyńca pamięta czasy narodzin wyspy, ma unikalny mikroklimat, a przy odrobinie szczęścia możecie dostrzec w oddali mniszkę śródziemnomorską. 

Wybierając się na trekking musicie wykupić bilet, który kosztuje kilka euro. Najwygodniej zrobić to przez stronę https://simplifica.madeira.gov.pt/

Jak wspominałam, trasa jest o umiarkowanej trudności, ale warto pamiętać, że Madera bywa kapryśna. W ciągu tych kilku godzin spieczemy sobie nos na słońcu i zostaniemy zmoczeni przez zacinający deszcz. Niektóre odcinki na trasie są strome, a po nagłych opadach też i śliskie, więc zostawcie swoje ulubione białe New Balance w hotelu, bo istnieje spora szansa, że z nimi już nie wrócicie. Zabierzcie natomiast ze sobą wygodne, trekkingowe buty do których może przykleić się jakieś, mniej więcej, 3 kg gliny. ;)

Pico do Arieiro: szczyt ponad chmurami

Tak jak marzyła mi się nieprzyzwoicie gęsta mgła w wawrzynowych lasach, tak po cichu liczyłam na “morze chmur” na szczycie Pico do Arieiro. I jak się okazało… nie mogliśmy trafić na lepszy moment.

Pico do Arieiro można zdobyć w najłatwiejszy możliwy sposób, wystarczy asfaltową drogą podjechać samochodem niemal pod sam szczyt. Końcówka trasy jest kręta i musicie wiedzieć, że zaparkowane w przypadkowych miejscach samochody tubylców nie są niczym zaskakującym. Zaparkowane na ostrych zakrętach, wąskich drogach czy tuż przed ekstremalnie stromym podjazdem. Dla pocieszenia dodam, że po kilku dniach przestajecie wbijać paznokcie w siedzenie samochodu i bez ucisku w żołądku możecie podziwiać widoki za oknem.

Bezpłatny i płatny parking znajdziecie w okolicy samego szczytu, a od spektakularnych widoków dzieli was już tylko kilka kroków.  My złapaliśmy kubki z kawą w ręce i skierowaliśmy się w przeciwną stronę niż wszyscy. Minęliśmy radar meteorologiczny i, oczarowani widokiem, usiedliśmy wśród skał. Surowe, postrzępione grzbiety, nieposkromiona przestrzeń i wymarzony bezkres mlecznej bieli. To wszystko tworzyło niemal surrealistyczny krajobraz. Piękniejszy, niż mogłam sobie wyobrazić. 

Pozwól się zaskoczyć. Najlepsze miejsca znajdziesz przypadkiem.

Tak właśnie, zgubcie się, zabłądźcie, nie miejcie większego planu, a przynajmniej się do tych planów specjalnie nie przywiązujcie. Uwierzcie mi, Madera wam to wynagrodzi. Bo ta wyspa to nie tylko punkty na mapie, które powinniście zobaczyć.

Czasem wystarczy zaparkować samochód tak, by nikomu nie utrudniał przejazdu i ruszyć jedną z lewad. Istnieje wtedy duża szansa, że tak jak my, dotrzecie do jednego z porośniętych mchem, bajkowych mostów na przykład Ponte Roma. Albo znajdziecie, przypadkiem lub nie, podążając za przyjemnym szumem, ukryty wśród zieleni wodospad.

A jeśli to was nie przekonuje lub macie dodatkowy dzień, to wybierzcie się do Funchal, stolicy Madery. Posnujcie się po Rua de Santa Maria, zajrzyjcie na targ Mercado dos Lavradores i skosztujcie owocu monstery. Koniecznie napijcie się marakujowej Brisy, a po drodze złapcie na wynos coś słodkiego z piekarni Confeitaria. Błagam, spróbujcie „boskiego chleba”.

Wieczorem usiądźcie w jednym z barów, zamówcie schłodzoną ponchę, oczywiście z marakują i uśmiechnijcie się. Bo jak już raz pojawiliście się na Maderze, to jest spora szansa, że jeszcze tu wrócicie. 

Edyta Bukowicka

Chief of Staff at BEBE

Zurück zum Blog

Hinterlasse einen Kommentar

Bitte beachte, dass Kommentare vor der Veröffentlichung freigegeben werden müssen.